LakeControl działa w modelu SaaS. Nie kupujesz programu, tylko usługę: dostęp do systemu razem z jego utrzymaniem i rozwojem. Poniżej piszę, co dokładnie z tego masz, ile to kosztuje i kiedy taki model nie jest dla Ciebie.
Skrót z branży IT, który w codziennej pracy nad wodą oznacza cztery konkretne rzeczy.
System działa w przeglądarce: na telefonie nad wodą, na komputerze w domu, na tablecie w bramie. Nie ma wersji, której akurat nie masz przy sobie, i nie ma pliku, który trzeba komuś przegrać.
Utrzymanie, kopie bezpieczeństwa i certyfikaty są po naszej stronie i są wliczone w abonament. Awaria Twojego laptopa nie kasuje ani jednej rezerwacji, bo dane nie mieszkają na sprzęcie w biurze.
Nowa funkcja pojawia się u Ciebie w tym samym momencie co u pozostałych łowisk i nic nie kosztuje. Nie ma „wersji 2.0 za dopłatą” ani rozmowy o tym, czy warto kupić kolejne wydanie.
Bramki płatności zmieniają zasady, przepisy o danych się przesuwają, banki dokładają wymagania. W abonamencie to my musimy za tym nadążyć. Program kupiony raz zostaje z regułami z dnia zakupu.
Najkrócej: przy opłacie dożywotniej płacisz raz za to, co system potrafi dzisiaj. W abonamencie płacisz za to, czym będzie za rok.
Jeśli chcesz mieć program u siebie, na własnym serwerze, i masz kogoś, kto go utrzyma, licencja będzie dla Ciebie lepsza niż abonament. Tak samo, jeśli Twoje łowisko przyjmuje kilkanaście rezerwacji w sezonie i zeszyt naprawdę wystarcza: wtedy żaden system nie zwróci się z rezerwacji, których nie ma.
Powiedz to wprost przy pierwszej rozmowie, a oszczędzimy sobie obaj czasu. Wolimy stracić klienta na starcie niż po trzech miesiącach tłumaczyć, dlaczego to nie zadziałało.
Powiedz, ile masz stanowisk i ile rezerwacji przyjmujesz w sezonie. Policzymy to razem na głos, bez ofert wysyłanych mailem tydzień później.
Dlatego prowadzimy publiczną listę zmian. Zobacz, co weszło do systemu od startu, i oceniaj nas po niej, a nie po obietnicach na tej stronie.
Że kupujesz usługę, nie program. Nic nie instalujesz i nie masz serwera do pilnowania: system działa w przeglądarce, na telefonie i na komputerze, a jego utrzymanie, kopie bezpieczeństwa i aktualizacje są po naszej stronie i są wliczone w abonament. Awaria Twojego laptopa nie kasuje ani jednej rezerwacji.
Bo „dożywotnia” prawie zawsze znaczy dożywotnia dla wersji, nie dla usługi. Program żyje tak długo, jak długo ktoś go utrzymuje: dokłada nowe metody płatności, nadąża za zmianami przepisów i naprawia błędy. Abonament utrzymuje po naszej stronie powód, żeby to robić co miesiąc. Przy jednorazowej opłacie ten powód znika w dniu przelewu.
Konfiguracja łowiska, cennik, regulamin, galerie, baza wędkarzy i historia rezerwacji czekają dwanaście miesięcy. Wracasz jednym kliknięciem i nic nie ustawiasz od nowa. Rezerwacje możesz w każdej chwili wyeksportować do pliku CSV i trzymać u siebie, niezależnie od tego, czy dalej z nas korzystasz.
Plan roczny blokuje stawkę na cały opłacony rok. Łowiska, które weszły do programu pilotażowego, mają swój rabat przypisany na stałe, także wtedy, gdy cennik dla nowych klientów się zmieni. Jeśli kiedykolwiek podniesiemy ceny, powiemy o tym wcześniej, a nie przy okazji przedłużenia.
Nie musisz. Przy planie miesięcznym anulujesz subskrypcję na zimę i płacisz tylko za sezon. Przy planie rocznym dostajesz niższą stawkę w zamian za to, że płacisz z góry za cały rok. Łowiska całoroczne zwykle wybierają plan roczny, sezonowe: miesięczny.
Tak, jedno i drugie. Nowe funkcje wchodzą u wszystkich w tym samym momencie i nie ma za nie dopłat ani „wersji 2.0”. Wsparcie działa siedem dni w tygodniu, a w sezonie to nie jest pusta deklaracja: kiedy w sobotę o dziewiątej rano coś nie gra, łowisko nie może czekać do poniedziałku.
Dwadzieścia minut, Twoje stanowiska na ekranie i konkretna odpowiedź, czy to się u Ciebie opłaca.