Oddajesz systemowi dwie rzeczy, na których stoi łowisko: kontakty do wędkarzy i wpłaty. Poniżej dokładnie to, co się z nimi dzieje, bez ogólników o bezpieczeństwie na najwyższym poziomie.
Dane wędkarzy widzisz Ty i osoby, którym sam dasz dostęp do panelu. Nikt z zewnątrz, żadne inne łowisko w systemie i nikt, kto trafi na Twój widget rezerwacji.
Wędkarz dociera do swojej rezerwacji przez indywidualny link, którego nie da się zgadnąć ani policzyć. Nie ma listy rezerwacji, po której można się przeklikać do cudzych danych.
Na zewnątrz widać to, co sam wystawiasz: opis łowiska, zdjęcia, stanowiska, ceny, regulamin i to, czy dany termin jest wolny. Nigdy: kto go zajął, pod jakim numerem i za ile.
Najczęstsza obawa przy przechodzeniu z zeszytu na system brzmi: co, jeśli będę chciał się wycofać. Odpowiedź jest krótka.
Więcej o tym, co się dzieje po rezygnacji: abonament czy licencja.
Papierowy zeszyt nie udokumentuje, na co zgodził się wędkarz w maju zeszłego roku. System robi to przy każdej rezerwacji, bez Twojego udziału.
My przetwarzamy je wyłącznie po to, żeby dostarczyć Ci usługę. W panelu uzupełniasz dane swojej firmy, które trafiają do polityki prywatności widocznej przy rezerwacji, więc wędkarz wie, komu zostawia dane.
Kiedy wędkarz akceptuje regulamin albo zaznacza zgodę marketingową, system zapisuje też dokładne brzmienie tego, co miał przed oczami. Po roku nadal wiadomo, na co konkretnie się zgodził, a nie tylko że kliknął.
Bez niej wędkarz rezerwuje dokładnie tak samo. Zgoda dotyczy tylko prośby o opinię i informacji od łowiska. Potwierdzenie rezerwacji i przypomnienie o przyjeździe wynikają z samej rezerwacji, więc dostaje je zawsze.
W każdej wiadomości marketingowej jest link rezygnacji działający od jednego kliknięcia. Rezygnacja obowiązuje dla tego łowiska i tego adresu, a system pilnuje jej za Ciebie przy kolejnych wysyłkach.
Wpłaty wędkarzy idą bezpośrednio na konto łowiska, przez Stripe albo przez Twoje własne konto Przelewy24. Nie jesteśmy pośrednikiem w płatności, więc nie ma momentu, w którym Twoje pieniądze leżą u nas i czekają na wypłatę. Kwotę pobraną zapisujemy zawsze zgodnie z tym, co potwierdził operator płatności, a nie z przeliczeń w panelu.
Zdarza się i to dobrze. Zadzwoń z konkretnym pytaniem, odpowiemy wprost, zamiast odsyłać do regulaminu na dwadzieścia stron.
Ty i osoby, którym sam dasz dostęp do panelu. Dane kontaktowe wędkarzy nie są dostępne publicznie ani dla innych łowisk w systemie. Wędkarz dociera do swojej rezerwacji wyłącznie przez indywidualny, niemożliwy do zgadnięcia link, który dostał w potwierdzeniu.
Tylko to, co sam tam wystawiasz: opis łowiska, zdjęcia, stanowiska, ceny, regulamin i dostępność terminów. Publiczna jest informacja, że dany termin jest zajęty, nigdy informacja, kto go zajął. Nazwiska, telefony i adresy wędkarzy nie wychodzą z panelu.
Ty, jako łowisko. My przetwarzamy te dane wyłącznie po to, żeby dostarczyć Ci usługę, i nie wykorzystujemy ich do niczego innego. W panelu uzupełniasz dane swojej firmy, które trafiają do polityki prywatności widocznej dla wędkarza przy rezerwacji, więc jest jasne, komu zostawia swoje dane.
Tak, w każdej chwili. Rezerwacje eksportujesz do pliku CSV i otwierasz w Excelu albo Arkuszach Google. To Twoje dane i nie trzymamy ich jako zakładnika: możliwość eksportu nie znika, kiedy kończy się abonament.
Nie. Cenę, status i termin płatności wylicza serwer na podstawie ustawień Twojego łowiska, a nie to, co przyśle przeglądarka wędkarza. Nawet jeśli ktoś podmieni kwotę po swojej stronie, do zapłaty i tak pójdzie ta, którą ustawiłeś. To samo dotyczy prób rezerwacji na termin, który już jest zajęty.
Formularz rezerwacji ma dwie warstwy ochrony, których wędkarz nie widzi, i odsiewa automaty, zanim rezerwacja w ogóle powstanie. Dzięki temu w kalendarzu nie lądują zgłoszenia z losowymi danymi, które trzeba potem ręcznie kasować przed weekendem.
Na demo pokazujemy panel od środka: co widzi właściciel, co obsługa, a co wędkarz.